20.8.15

Spóźnione nowości.

Witajcie Kochani!
Dzisiaj chciałabym pokazać wam moje ostatnie zakupy. Jestem kobietą, lubię kupować. Dużo kupuję. Ostatnio naliczyłam w mojej szafie dwadzieścia par butów. Tak, dwadzieścia. To już uzależnienie. Tym razem pokażę wam kilka rzeczy ze sprzedaży stacjonarnej i kilka zamówionych przez internet.

Żeby potwierdzić to że jestem freakiem jeśli chodzi o buty przed wami dwie nowe pary, które udało mi się upolować na wyprzedażach.
 A wy co kupiliście? DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH!

Pierwszymi są  Nikei, które chodziły za mną już od dłuższego czasu i wreszcie pojawiły się na promocji. Kupiłam je z myślą o jesieni i za zimnych, jak na trampki, dniach. Ich pierwotna cena to chyba coś około 200 zł (ale nie dam sobie ręki uciąć), a ja zapłaciłam 139,90 zł na stronie 50style.pl

 

 

Drugą parą, w którą zainwestowałam są Vansy, tu niespodzianka, z działu dziecięcego! Nie różnią się zupełnie niczym od tych damskich, a są średnio 50 zł tańsze. Ta para przeceniona ze 150 zł kosztowała mnie 99,90, ale z powodu zniżki zapłaciłam 85 zł na stronie citysport.com.pl


Vansy nie były jedyną rzeczą, która zamówiłam z tego sklepu internetowego. Niedawno, po pięciu latach rozpadł się mój ulubiony plecak z Pumy, więc przyszedł czas na godnego zastępce. Nie należę do osób, które często noszą plecaki, ale uważam, że każdy powinien mieć przynajmniej jeden w swojej szafie. Jego cena to 59,90 zł, przeceniony był prawdopodobnie z ok 100-120 zł.


Kolejną paczką, która przyniósł kurier tego samego dnia były, na moje nieszczęście, podręczniki do szkoły. Na całe szczęście w tym roku tylko cztery, w końcu klasa maturalna rządzi się swoimi prawami. Zamówienie złożyłam na matras.pl 


Kilka tygodni temu, jeszcze w lipcu wybrałam się na małe zakupy, których nie miałam okazji wam pokazać. Pierwszą rzeczą, którą kupiłam jest żel pod prysznic z The Body Shopu, który mogliście już zobaczyć w ulubieńcach lipca. Był przeceniony o 50% z 25 zł.



Tradycyjnie zawitałam również w H&M'ie.  Tym razem skusiłam się na bluzkę, która jest dokładnie w moim stylu, dokładnie w kroju, który często noszę i dokładnie w kolorze, który uwielbiam. Przeceniona z 50 zł na 20 zł.


Ostatnią rzeczą, którą kupiłam tego dnia jest torba, która docelowo ma być szkolną, ale na razie  chodzę z nią po ulicy. Spodobało mi się to, że jest granatowa, a nie czarna. Jej cena była również bardzo zachęcająca, bo kosztowała jedynie 25 zł z 89 zł w Stradivariusie.


Po powrocie z Podlasia i Warszawy obiecałam wywołać i odesłać zdjęcia, które pstrykałam podczas pobytu tam. Zdecydowałam się na zamówienie 100 odbitek ze strony empikfoto.pl Trafiłam również na jedną z częstych promocji i zapłaciłam jedynie 27 zł. Paczka w ekspresowym tempie była do odbioru w salonie Empik.



Będąc w Warszawie spędziłam trochę czasu w Złotych Tarasach, gdzie przeprowadziłam szturm na Maca i Bath and Body Works. W Macu niestety nie kupiłam nic, ale to ze względu na to, że szminka, którą chciałam nie nie była akurat dostępna. W Bath zostawiłam stanowczo za dużo pieniędzy ale mimo wszystko i tak trafiłam na promocje. 
Pierwsza z nich było kup jedną świecę, a drugą dostaniesz za 50%. Skusiłam się na ta promocję i wybrałam dwie duże. Brzoskwiniową  z nowej kolekcji i o zapachu mango z kolekcji tropikalnej. 


  
Skusiłam się również na pięć mydeł w cenie 95 zł, co dawało nam niecałe 20 zł za sztukę. Niestety nie mogę pokazać wam zdjęcie tylko trzech z nich, ponieważ kupiłam je z myślą o prezentach, więc od razu gdy tylko wróciłam, powędrowały do swoich nowych właścicieli.





Jakiś czas temu wypatrzyłam w internecie możliwość zamówienia próbki nowego kremu BB od Garniera, z czego chętnie skorzystałam. List przyszedł do mnie kilka dni temu.




Zawitałam również do Natury, ponieważ mój korektor z NYX'a jest już na wykończeniu szukałam jakiegoś dobrego zamiennika. Kupiłam nie korektor, a rozświetlasz z KOBO, który sprawdza się  nieźle w obu rolach.

 
Drugim kosmetycznym przystankiem był Rosman. Udało mi się wypatrzyć dwie oferty "na do widzenia", czyli przeceniają produkty, które przestają być już dostępne w sprzedaży. 
Kupiłam dwie szminki z Manhatanu. Cena była zatrważająca,bo 4,49 zł za sztukę. Uznałam, że nawet jeśli nie będę ich często używać, to nie będzie w żaden sposób szkoda, a kolory mają przepiękne.


 



Ostatnią rzeczą, którą kupiłam w Rosmanie jest lakier, który wpakowałam do koszyka "bo tak", prawdopodobnie nigdy go nie użyje ale kolor spodobał mi się na tyle, że uznałam, że go wezmę. Jego cena to całe 2,09 zł.


7 komentarzy:

  1. Cudowne szminki! *-*
    Lakier również mi się bardzo podoba ^^ Szkoda, że nie masz zamiaru go użyć, ale może jeszcze na przykład na sylwestra do jakiejś stylizacji :))
    Pozdrawiam ♥
    Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozszerzona matematyka powodzenia! co zdajesz na maturze?
    Dobre ceny tych butów! śwetne kolory szminek z manhatanu!
    MÓJ BLOG ZAPRASZAM-KLIKNIJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej zszokował mnie Rossmann. Jakim cudem ja zawsze omijam promocje? Szukam szminki i chętnie kupiłabym tak tanią i dobrą, ale chyba nie mam szczęścia do takich rzeczy :D Butki bardzo mi się podobają i zaciekawił mnie jeszcze korektor ;)
    Zapraszam! zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne te Vansy ^^

    http://Fidanzataa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowna pomadka:* pokaż może jak wyglada na ustach:)

    http://alexwberry.blogspot.com/ zapraszam u mnie na ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne Vansy.
    Szinkę z Manhatana mam taką samą, polecam ;)

    Zapraszam na mojego bloga, może akurat Ci się spodoba ;) >>>KLIK<<<

    OdpowiedzUsuń